|
Najnowsze wpisy
Najnowsze komentarze
2009-12-04 22:50
krzysztof.sornat do wpisu:
Poza schematem: sekrety ludzi sukcesu
Jednym z czynników, który opisuje autor (i który wymieniłem we wpisie) jest pracowitość. Autor[...]
2009-11-02 16:54
srebrnooka do wpisu:
Poza schematem: sekrety ludzi sukcesu
Poza schematem a dalej według schematu: wybierz znane nazwiska, napisz o nich cokolwiek i dodaj[...]
2009-10-11 22:54
krzysztof.sornat do wpisu:
Oszczędzanie czasu, marnowanie czasu
Orest - nie mam internetu w komórce, więc nie wiem :) ale będę się tego strzegł.
Kamil -[...]
2009-07-01 11:49
Ludwik C. Siadlak do wpisu:
Oszczędzanie czasu, marnowanie czasu
Poruszyłeś ciekawy temat, na który można jednak spojrzeć z drugiej strony. Jeśli usuniemy[...]
Archiwum Bloga
W poszukiwaniu drogi życiowej...Krzysztof Sornat2010-01-30 19:21
Poprzednia część relacji skończyła się wieczorem, gdy kładliśmy się spać po całodziennej podróżny samochodem. Następny dzień to wyprawa wgłąb doliny prostopadłej do doliny Zerawszanu. Zbliżaliśmy się do naszego celu - Piku Samarkand. Poniżej początek drugiej części relacji:
(Aby poczuć smak podróży po nieznanym świecie, podczas czytania relacji słuchaj: Hans Zimmer - Gladiator - Caravan In The Desert)
Tadżykistan, Volgond, 2008-07-21 Mały plecak założyłem na plecy i rozejrzałem się jeszcze po pokoju, zastanawiając się, czy czegoś nie zapomnieliśmy. Jakże ludzka psychika potrafi się przystosować. Jeszcze wczoraj to było obce i niebezpieczne miejsce, a teraz czuję się prawie jak u siebie. Wyszedłem z pokoju i założyłem buty. Mnóstwo ludzi się zebrało. Dzieci biegały, a przy drzwiach pod murem stali panowie, przyglądając się całej tej niecodziennej sytuacji. Duży Tadżyk wraz z Małym Tadżykiem zakładali na osiołka pewnego rodzaju worki. Później próbowali umieścić w nich nasze plecaki. Duży zaczął obwiązywać bagaż na osiołku i wtedy worek rozdarł się. Wszystko rozpakowali i przynieśli następne worki. Te były większe. Bagaże zmieściły się bez problemu, a miejsca było na tyle, że chcieli włożyć jeszcze nasze podręczne plecaki. Wzbraniałem się, że nie ma takiej potrzeby. Chociaż tak naprawdę to nie chciałem rozstawać się z najważniejszymi rzeczami. Ale Irek dał im swój i miałem już mniejsze opory przed powierzeniem im swojego skarbu. Wyruszyliśmy więc drogą poza wioskę. Osiołek bez obciążenia, osiołek z bagażem, Mały, Duży, Irek, ja i kilku "ważnych", którzy nas odprowadzali. Oczywiście początkowo asystowała nam gromadka dzieci. Poza wioską pożegnaliśmy się ze miejscowymi vipami, a maluchy też zostały w tyle. ![]() Zaczęliśmy iść w górę stoku ładną i wygodną ścieżką. A przed wyprawą martwiliśmy się, czy będzie można iść w głąb doliny. Stawiamy kolejne kroki do góry, a widoki stają się coraz piękniejsze. Widać ośnieżone szczyty w głębi doliny Zerawszan i panoramę wioski Volgond. Ścieżka zaczyna prowadzić wzdłuż kanału doprowadzającego wodę do pól przy Volgondzie. Jest on zbudowany poprzez staranne ustawienie kamieni wzdłuż zbocza. Dużo pracy musiało zostać włożone w budowę tego koryta. Bardzo ciekawiło mnie, jak bardzo cenią ten kanał mieszkańcy Volgondu, bo od niego zależą ich plony, a więc i ich byt. A kanał ciągnął się i ciągnął. Kilkaset metrów w dole rozciągała się wzburzona rzeka Volgond. Strome zbocze zaczynało się tuż za progiem ścieżki znajdującej się na murku budującym kanał. Ciąg dalszy na oficjalnej stronie wyprawy Pamir Zerawszan Expedition 2010.
kategoria:
Podróżowanie
Komentarze (0)
2010-01-21 22:23
Dzisiaj ujrzała światło dzienne pierwsza część relacji z Pamir Zerawszan Expedition 2008. Była to dwuosobowa wyprawa eksploracyjna do Tadżykistanu, w której uczestniczyłem i miałem przyjemność poznawać ostatnie najmniej zbadane górskie zakątki naszego globu. Razem z Irkiem z Jurajskiego Klubu Wysokogórskiego dolecieliśmy do stolicy Tadżykistanu - Duszanbe. Następnie wynajętą taksówką jechaliśmy na północ do miejscowości Ajni, gdzie nocowaliśmy. Relacja zaczyna się następnego ranka. Naszym celem było przejechanie wgłąb doliny Zerawszanu, a następnie odbicie w jedną z dolin, aby dotrzeć pod niezdobyty szczyt - Pik Samarkand 5085 m n.p.m. Chcieliśmy opracować logistykę pod przyszłą wyprawę, która miała mieć za zadanie zdobycie tego dziewiczego szczytu. Poniżej początek relacji:
(Aby przenieść się w bajkowy tadżycki nastrój, podczas czytania relacji słuchaj: Howard Shore - Lord Of The Rings - Main Theme)
Tadżykistan, Ajni, 2008-07-20 Winorośl oplatająca altanę mieni się w porannym słońcu. Ta woń oznacza jedno - będzie dzisiaj gorąco. Znam ten letni zapach tylko z Polski. Tutaj jest trochę inny, taki tajemniczy. Powietrze jest bardzo orzeźwiające, ale owa winorośl nie sprawia wrażenia żywej, jest jakby sucha. Małe owoce pewnie są jadalne, ale nie odważyłbym się wziąć ich do ust. Tym bardziej teraz. Chociaż noc minęła mi mniej boleśnie, to jednak budziłem się co chwilę. Minąłem domowników śpiących na tarasie pod kocami. W nocy nie było ciepło. Ciekawe, gdzie śpią w zimę. Wszedłem do budynku. Pokój nie jest już taki interesujący jak wczoraj. Chyba się przyzwyczajam. Na ścianach wiszą kolorowe dywany. Podłoga zwyczajowo pokryta kilkoma warstwami różnokolorowych wykładzin. Irek już wstał. Godzinę później: ![]() "Internet service provider" - czytam na jednym z szyldów. Pełny zasięg w telefonie. To dziwiło tylko w pierwszych dniach pobytu w Tadżykistanie. Do tego też się szybko przyzwyczaiłem. A to dopiero początek podróży na koniec świata. Krowy na środku ulicy są dla mnie o tyle egzotyczne, że jest to główna droga w mieście. Ajni może nie jest duże, ale jest to swego rodzaju miasto wojewódzkie, przez które przechodzi główna trasa kraju (żeby nie powiedzieć "autostrada"). No i ta tadżycka "A1" krzyżuje się z rzeką Zerawszan. Nie wspomniałbym o tym przecięciu, gdyby nie fakt, że bardzo mi zaimponował most nad tą rzeką. Ile to różnych norm bezpieczeństwa musi spełniać europejski most? Tutaj kładka jest użytkowana, jeśli po prostu stoi i po skorzystaniu z niej nadal się tam znajduje. Ciąg dalszy na oficjalnej stronie wyprawy Pamir Zerawszan Expedition 2010.
kategoria:
Podróżowanie
Komentarze (0)
2010-01-16 16:41
Dawno, dawno temu... pisałem o Letnich Praktykach Badawczych, ale nie wspomniałem nawet, że się zakończyły i że były dla mnie niezwykle rozwijające. Trudno mi to będzie ująć w słowach, ale spróbuję. Praktyki odbyły się w Instytucie Badań Systemowych Polskiej Akademii Nauk w Warszawie. Trwały od początku lipca do końca września, z czego każdy praktykant miał obowiązek uczestniczyć w projektach przynajmniej przez 6 tygodni. Ja byłem właśnie 6 tygodni, bo miałem też inne ciekawe rzeczy do zrobienia :) pierwszy tydzień: Początkowo przyjechałem na tydzień, aby przetestować te praktyki, a dopiero później miałem zdecydować się, czy zostaję na dłużej. Zostałem przydzielony do ciekawych projektów: PWN, ADA, VCR, OFF, ZUBR. Pierwszy tydzień był trochę mało intensywny, ale interesujący. Decyzję, że zostaję tutaj na dłużej, podjąłem m.in. pod wpływem faktu, że inni praktykanci okazali się niesamowitymi ludźmi, z którymi po prostu chce się razem coś robić. drugi tydzień: Szybko okazało się, że nie jest tak łatwo, jak wydawało mi się na początku. Nagle liczba zadań do zrobienia przerosła moje możliwości i już nie było tak zabawnie. Jednak jakoś dawałem radę i znalazłem też czas na zwiedzanie Warszawy - w sumie to więcej zwiedziłem stolicę przez 6 tygodni, niż Wrocław przez 2 lata. 3 - 6 tydzień: Dalej kontynuowałem moje projekty i zdobywałem wiele nowych i cennych doświadczeń. Dla mnie Letnie Praktyki Badawcze były fantastyczną okazją do rozwinięcia umiejętności pracy w grupie, bo każdy projekt na tym polegał. Projekty były bardzo zróżnicowane: w jednym analizowałem dane, w drugim projektowałem platformę internetową, w innym zajmowałem się start up'ami i funduszami kapitałowymi, a w jeszcze innym sztuczną inteligencją. W innych projektach praktykanci zajmowali się na przykład tworzeniem klastra obliczeniowego, analizą alternatywnych źródeł energii, czy pomiarem satysfakcji klientów. Osoby zainteresowane start up'ami mogły brać udział w projekcie CambridgePython jako opiekunowie zespołów, które miały obiecujące pomysły na biznes i szukali inwestora. Tam można było bezpośrednio spotkać się z dużym biznesem jakim są inwestorzy kapitałowi. Projekty były podzielone na dwie grupy: badawcze i komercyjne. Zasadniczo nie różniły się one od siebie, poza tym, że wszystkim zależało szczególnie na powodzeniu projektów komercyjnych. Letnie Praktyki Badawcze nie przekonały mnie, co do obrania drogi życiowej polegającej na zajęciu się komercjalizacją nauki. W pewien sposób zobaczyłem, że to jednak nie jest dla mnie. Niemniej jednak, nie znalazłem na razie ciekawszego, a zarazem konkretnego pomysłu na dalsze życie, więc nadal zostaję w fazie szukania, które jest bardzo fajne :) Trochę inspiruję się na poście Alexa. Podsumowując: LPB nauczyło mnie pracy w zespole, sprawnej komunikacji, wyszukiwania informacji, umiejętności prezentacji i wyrażania się w prosty i zrozumiały sposób. A na zakończenie zapraszam Was na przyszłoroczne VI Letnie Praktyki Badawcze. Gdy rozpocznie się rekrutacja, to na pewno napiszę o tym na blogu. Tymczasem możecie skorzystać z okazji uczestniczenia w skróconych Letnich Praktykach Badawczych odbywających się zimą, czyli w Zimowych Warsztatach Winter School. Odbywają się one w dniach 15-20 lutego w Warszawie. Rekrutacja do 22 stycznia - więc spieszcie się. Idea ta sama - komercjalizacja nauki, czerpiąc z doświadczenia Brytyjczyków. Więcej informacji na stronie Winter School.
kategoria:
Biznes i nauka
Komentarze (0)
2010-01-15 16:28
Stary Rok:
Nowy rok trwa już dwa tygodnie - ale co z tego? Większość z nas traktuje rozpoczęcie nowego roku jako szczególne wydarzenie. Niektórzy dopatrują się przełomowej chwili w ich życiu, gdy zamierzają coś z nim zrobić. A przynajmniej tak na początku roku im się wydaje. Jak tam noworoczne postanowienia? Już o nich zapomniałeś? Słomiany zapał, a może to tylko taka moda na noworoczne postanowienia, które są tylko życzeniami, a nie powodują żadnych działań ani zmian. Po dwóch tygodniach u znacznej większości osób minął ten noworoczny entuzjazm i wrócili oni do normalnego życia - to znaczy tego sprzed Nowego Roku. Ale może warto podejść do zmian bardziej systematycznie, a nie na "hurra"? Życzę wszystkim czytelnikom realizacji celów, nie marzeń. To tak z okazji 14 stycznia :) Ja nie miałem noworocznych postanowień, bo żyję w cyklu semestralno-wakacyjnym, spowodowanym studiowaniem. Planowanie następnej połowy roku będę robił w lutym. I dlatego Nowy Rok jest dla mnie sztucznym dniem do robienia postanowień.
Bo tak to w życiu jest, że rzadko zdarza się, aby marzenie samo się spełniło, ale za to realizacja celów zależy głównie od nas, więc do dzieła! Ale nie róbcie rewolucji, tylko powolną ewolucję - zgodnie z filozofią kaizen. Mnie się na coś ona przydała, ale o tym w następnym noworocznym "odcinku".
"Różnica między wielkimi ludźmi a całą resztą jest taka, że wielcy ludzie aktywnie tworzą swoje życie, podczas gdy wszyscy inni są stworzeni przez ich życie, pasywnie czekają, by zobaczyć, gdzie życie ich dalej zabierze. Różnica między tymi dwoma podejściami, to różnica pomiędzy życiem pełnią życia a samym tylko egzystowaniem." - Michael E. Gerber Cytat ten, jak i wiele innych, jest zaczerpnięty z newslettera osiagacz.info. Codziennie dostaję mail z cytatem. Niektóre są na prawdę inspirujące :) Nowy Rok:
kategoria:
Inne
Komentarze (0)
2009-12-07 23:35
Chciałem Was zachęcić do udziału w akcji Szlachetna Paczka :) "Szlachetna Paczka to akcja świątecznej pomocy organizowana przez Stowarzyszenie Wiosna już od 2001 roku. Opiera się na idei przekazywania bezpośredniej pomocy - darczyńcy odpowiadają na konkretne potrzeby rodzin żyjących w biedzie. W ten sposób pomoc jest skuteczna, a często nawet staje się spełnieniem marzeń. W tym roku wolontariusze akcji dotarli do 7500 rodzin potrzebujących w całej Polsce, dowiedzieli się, czego najbardziej brakuje w ich domach i o czym marzą ich mieszkańcy, a informacje te umieścili w internetowej bazie na www.szlachetnapaczka.pl. Do 10. grudnia każdy może wybrać rodzinę, dla której przygotuje paczkę na święta, trafiony prezent, który stanie się konkretnym wsparciem materialnym, ale i nadzieją i dowodem na to, że komuś zależy na ich losie." Zrób innym prezent na święta! :)
kategoria:
Inne
Komentarze (0)
|